historie wielkiej wagi przed i po

Sezon 8 Odcinek 22. Spotkania z ludźmi, którzy ważą ponad 270 kg i postanowili zrzucić zbędne kilogramy. Przed nimi ryzykowne operacje, które budzą strach, ale też dają nadzieję na powrót do życia. 87 min. Najlepszymi powodami do życia Coliesy są jej córki. Ale po zawale serca i utracie miłości swojego życia w wypadku Historie wielkiej wagi: Mike - opis, recenzje, zdjęcia, zwiastuny i terminy emisji w TV. Mike miał przed sobą obiecującą karierę piłkarską, jednak kontuzje zaprzepaściły jego plany. Mężczyzna znalazł pocieszenie w jedzeniu. Teraz waży 315 kilogramów i musi znaleźć sobie nowy cel w życiu. Historie wielkiej wagi - dalsze losy: Nicole i Ashley D. - opis, recenzje, zdjęcia, zwiastuny i terminy emisji w TV. Ashley zależy na tym, aby poddać się operacji usunięcia zbędnej skóry. Nie trzyma jednak diety. Nicole wraca do Ohio. Nie wiadomo, jak ta sytuacja wpłynie na jej walkę z otyłością. Na antenie TLC 2 kwietnia pojawi się nowy program "Historia wielkiej wagi", w której zobaczymy spektakularne metamorfozy. Christina z programu 'Historie wagi ciężkiej' TLC Christina Oboje muszą uciekać przed yakuzą. 20:00. Jutro. TV Puls. Barwy szczęścia odc. 2886. Historie wielkiej wagi - Odcinek 1 (Sezon 7) : Historia Brianne USA . Historie wielkiej wagi: Thederick - opis, recenzje, zdjęcia, zwiastuny i terminy emisji w TV. Thedrick nie wychdzi z domu z powodu nadwagi. Przez ostatnie 10 lat opuścił go, aby przwitać się ze sprzedawcą lodów. Poważny atak zmusza mężczyznę do wizyty u dr Now. pernyataan mengenai cahaya di bawah ini benar kecuali. Dołączył: 2013-05-05 Miasto: Poznań Liczba postów: 1384 19 września 2018, 16:28 Ogladacie na TLC program Historie wielkiej wagi ?? Doszlam do wniosku, ze te wszystkie osoby maja cos z garem i nadwaga to choroba psychiczna. Dołączył: 2009-11-11 Miasto: Melbourne Liczba postów: 15311 19 września 2018, 20:02 roogirl napisał(a):Tak. A właściwie oglądałam, bo ciągle są te same odcinki. Polecam wszystkim szczególnie ten z Jamesem - najbardziej to był ten typ, który zamiast schudnąć przed operacją to jeszcze wiecej przytył i awanturował się że to niemożliwe i że waga w szpitalu musi być zapsuta?Chyba tak. Musiał po niego przyjechać zastęp strażaków żeby go wynieść z domu i wpakować do samochodu. Miał zapalenie tkanki łącznej i okropne zmiany na nogach, ciągle się darł "my legs, my leeeeegs". Dołączył: 2011-03-17 Miasto: Katowice Liczba postów: 4699 19 września 2018, 20:03 roogirldokładnie, nigdy nie zapomnę jak dowalił jednej :miała schudnąć chyba przytyła i mówi mu ze wydaje jej się że dobrze sie odżywiała, a on na to :ale wadze się nie wydaje :D Dołączył: 2009-11-11 Miasto: Melbourne Liczba postów: 15311 19 września 2018, 20:04 Floravitalis napisał(a):Pamiętam takiego typa, który wszystkich obrażał, histeryzował, emocjonalnie szantażował ojca - tego jednego mi nie było żal - był okropny. Jednak dr Now nie dawał się nabrać na jego lamenty, nie pamiętam jednak jak miał na imię, może to ten?Steven :) Dołączył: 2009-11-11 Miasto: Melbourne Liczba postów: 15311 19 września 2018, 20:08 jasminaroza napisał(a):Roo, James juz nie zyje, popelnil wiesz? Dawno temu próbowałam znaleźć jakieś informacje o jego losach, ale znalazłam jedynie wpisy osób, które pytały o to samo co ja i były tak samo zbulwersowane jego jestestwem. Yaqbofski 19 września 2018, 20:12 roogirl napisał(a):Floravitalis napisał(a):Pamiętam takiego typa, który wszystkich obrażał, histeryzował, emocjonalnie szantażował ojca - tego jednego mi nie było żal - był okropny. Jednak dr Now nie dawał się nabrać na jego lamenty, nie pamiętam jednak jak miał na imię, może to ten?Steven :)To jest ten co miał młodszego brata (też w programie), który prowadził jakiś sklep z figurkami i komiksami do którego nikt nie przychodził? Dołączył: 2009-11-11 Miasto: Melbourne Liczba postów: 15311 19 września 2018, 20:18 Yaqbofski napisał(a):roogirl napisał(a):Floravitalis napisał(a):Pamiętam takiego typa, który wszystkich obrażał, histeryzował, emocjonalnie szantażował ojca - tego jednego mi nie było żal - był okropny. Jednak dr Now nie dawał się nabrać na jego lamenty, nie pamiętam jednak jak miał na imię, może to ten?Steven :)To jest ten co miał młodszego brata (też w programie), który prowadził jakiś sklep z figurkami i komiksami do którego nikt nie przychodził?Na pewno miał brata i też był w programie, ale czy prowadził sklep to nie wiem. Mnie jakoś ta para nieszczególnie poruszyła. Za bardzo mnie wkurzało jak traktują biednego ojca. Drzewo222 Dołączył: 2018-03-17 Miasto: poznań Liczba postów: 1781 19 września 2018, 20:50 Yaqbofski napisał(a):roogirl napisał(a):Floravitalis napisał(a):Pamiętam takiego typa, który wszystkich obrażał, histeryzował, emocjonalnie szantażował ojca - tego jednego mi nie było żal - był okropny. Jednak dr Now nie dawał się nabrać na jego lamenty, nie pamiętam jednak jak miał na imię, może to ten?Steven :)To jest ten co miał młodszego brata (też w programie), który prowadził jakiś sklep z figurkami i komiksami do którego nikt nie przychodził?Tak, bardzo denerwujący typ, szczególnie jak zadzownil po karetkę żeby go do szpitala zawieźli w celu wydania leków, Nowzaradan się wkurzył i kazał mu wracać do domu, a ten zamawiasz zamówić taksę, to zadzownil DO BRATA, żeby ten zamówił DLA NIEGO taksówkę, i to jeszcze z tym wyrzutem... żal mi tez było tego ojca... Yaqbofski 19 września 2018, 20:53 roogirl napisał(a):Yaqbofski napisał(a):roogirl napisał(a):Floravitalis napisał(a):Pamiętam takiego typa, który wszystkich obrażał, histeryzował, emocjonalnie szantażował ojca - tego jednego mi nie było żal - był okropny. Jednak dr Now nie dawał się nabrać na jego lamenty, nie pamiętam jednak jak miał na imię, może to ten?Steven :)To jest ten co miał młodszego brata (też w programie), który prowadził jakiś sklep z figurkami i komiksami do którego nikt nie przychodził?Na pewno miał brata i też był w programie, ale czy prowadził sklep to nie wiem. Mnie jakoś ta para nieszczególnie poruszyła. Za bardzo mnie wkurzało jak traktują biednego też się zgadza więc to na pewno ci sami. Nie dałem rady obejrzeć w całości tego odcinka, ten gość był tak wkurzającym dupkiem, że aż odrzucał od telewizora. Jednocześnie było w nim coś cholernie niepokojącego, że miałem wrażenie że on tam zaraz kogoś zamorduje. Najgorsza postać jaką pamiętam na przestrzeni wszystkich najbardziej poruszyła historia gościa, który autentycznie chciał zmiany i zrobił absolutnie wszystko dobrze, stosował się do wytycznych ale było za późno. W trakcie trwania programu dostał chyba zawału i zmarł. Było to cholernie przykre. Drzewo222 Dołączył: 2018-03-17 Miasto: poznań Liczba postów: 1781 19 września 2018, 20:54 co do tematu, to mam mieszane odczucia - lubię oglądać ten program kiedy widzę, ze faktycznie ci ludzie są zmotywowani, chudną i zaczynaja w ogóle inaczej żyć. Ale nie oszukujmy się - sami się do takiego stanu doprowadzili. Miałam w bliskiej rodzinie osobę, która ważyła ponad 170 kg, wcześniej była niezwykle wysportowana, silna, wygrywała zawody w Europie, jeździła z kadrą po kontynencie... po wizycie w USA zmieniła nawyki żywieniowe i poszło... W przeciągu 2 lat, schudła 70 kg bez pomocy dietetyków, lekarzy, ani radykalnego powrotu do sportu - da się ? DA. Wiec kiedy widzę, ze ci ludzie NIC ze sobą nie robią, tylko leżą, patrzą się w sufit i jedzą po 20 000 kcal dziennie to to jest aż po prostu przygnębiające, No nie wiem, takie zachowanie destrukcyjne jakoś nie mieści się w moim sposobie pojmowania rzeczywistości Dołączył: 2011-10-17 Miasto: Pieszyce Liczba postów: 13180 19 września 2018, 21:36 Kiedyś oglądałam. Obecnie lecą same sobie sprawę że taka ekstremalna otyłość to wynik zajadania zaburzeń lub traum psychicznych ale jakoś nie umiałam czuć litości czy ubolewania nad losem tych ludzi. Po prostu nie potrafię wczuć się w ich rolę. Nie mogę zrozumieć jak można uzależnić Swoje życie tylko od jedzenia i dobrowolnie doprowadzic się do kalectwa stając się ciężarem dla najbliższych. Takich ludzi powinno się leczyć psychicznie, bo operacje bariatryczne cofając tylko fizycznisc. Psychika nadal pozostaje skrzywiona. Dorota Witt Filmik tańczącej Anny Lewandowskiej odzianej jedynie w poduszki, które miały zrobić z niej otyłą kobietę, w mig dotarł do (bez przesady!) milionów internautów. Trenerka szybko przeprosiła tych, którzy poczuli się urażeni. Okazało się, że wyśmiewała grubych, by... pokazać, że jest #BodyPositive, czyli: akceptuje swoje ciało i zachęca do tego wszystkich. Efekt? Chyba dokładnie odwrotny. Anna Lewandowska przeprosiła i sprawa byłaby zakończona, gdyby nie głośne echa, którymi wciąż się odbija. Aktywistka Maja Staśko skomentowała karykaturalny filmik tak: „Żarty z grubych osób są tak samo śmieszne, jak żarty z gwałtów. Grube osoby to ludzie, nie obiekt żartów czy inwektywa. A Lewandowska nazywa swój filmik #bodypositive. To jest przeciwieństwo ciałopozytywności!”. Trenerka: wolnoć Tomku na swoim instastories Okazuje się jednak, że nie wszystkim ta historia dała do myślenia. Niedawno do redakcji przyszedł list oburzonego bydgoszczanina, który opisuje zachowanie pewnej popularnej w mieście trenerki personalnej:- Upubliczniła w mediach społecznościowych zdjęcie otyłej dziewczyny, stojącej w kolejce do Mc Donalda, opatrzyła je emotikonem „buźka ze łzami w oczach” i pytaniem „why?”. Może nie śmiała się z niej wprost, ale jakby wyrażała zaniepokojenie: dlaczego taka dziewczyna stoi w kolejce po fast food, zamiast wziąć się za siebie? A ja pytam: jakim prawem trener personalny robi komuś ukradkiem zdjęcie, publikuje je i - choć nic nie wie o tej osobie - krytykuje jej styl życia? Co na to wywołana do tablicy trenerka? Odpowiada krótko: - Na własnym profilu każdy ma prawo do swobody wrzucanych treści oraz ich własnej interpretacji. Relacja, którą przedstawiłam, nie powinna nikogo urazić, tym bardziej, że na zdjęciu nie jest widoczna twarz, a nawet trudno rozpoznać płeć owej osoby. A naszym zdaniem - można, więc zdjęcia nie publikujemy. O tym, że czasem łatwo jest posunąć się o jeden krok za daleko przekonali się też klienci jednej z toruńskich siłowni. Tam doświadczony i ceniony trener nagrał telefonem otyłego klienta na bieżni, który wziął ze sobą chipsy i sok. Filmik wrzucił do sieci. Rozpętała się burza. Siłownia zareagowała natychmiast: zawiesiła trenera w pracy i przeprosiła. Dla wielu osób już samo zgłoszenie się do specjalisty jest dużym wysiłkiem i przełamaniem swoich ograniczeń. Jeśli już zdecydują się zrobić ten pierwszy krok, a usłyszą krytykę, mogą się szybko wycofać, nie podejmą współpracy, a stres powstały w wyniku takiej konfrontacji prawdopodobnie zaczną... zajadać, co tylko pogłębi ich problemy. Psycholog: oceniamy, bo to nie wymaga wysiłku Czy cel, jakim jest skuteczna motywacja klienta do pracy nad sobą, uświęca środki, jakich użyć może trener lub dietetyk? - Nie powiedziałabym, że publikowanie takich ukradkiem nagranych filmów czy przypadkowo zrobionych zdjęć jest nieetyczne (etyka to bardzo złożona kwestia), na pewno to nieprofesjonalne - komentuje Magdalena Smoczyńska, psycholog. - Obserwujemy na co dzień, że panuje powszechna gloryfikacja fizyczności, kult wysportowanego, nienagannego ciała. Głównie takie widzimy w mediach społecznościowych celebrytów. Zapominamy tylko, że życie nie wygląda jak na zdjęciach z Instagrama. Że nadliczbowe kilogramy to czasem nie wynik niezdrowego stylu życia, a otyłość wtórna, związana z przyjmowaniem leków na choroby przewlekłe. A może ktoś nie może schudnąć, bo boryka się z zaburzeniami endokrynologicznymi? A co, jeśli nie może akurat zająć się swoim ciałem, bo cierpi na zaburzenia psychiczne, np. depresję i w pierwszej kolejności chce ją pokonać? Stygmatyzowanie osób z nadwagą i otyłością wyrządza im krzywdę. Nie możemy myśleć schematem, że każdy gruby jest zaniedbany, otyły z wyboru. Ocenianie przychodzi nam łatwo, bo nie wymaga od nas żadnego wysiłku. Nauczenie się niewydawania pochopnych sądów na temat wyglądu innych wymaga pracy. By spojrzeć szerzej na problem danej osoby, musimy podjąć świadomy wysiłek poznawczy, rozważyć inne możliwości niż ta, która nasuwa się jako pierwsza: jest gruba, bo się obżera. - Każdy jest kowalem własnego losu. Niektórzy piją alkohol, choć wiedzą, że to nie jest element zdrowej diety, inni palą papierosy, choć mają świadomość, że szkodzą. Jeszcze inni decydują się na jedzenie fast foodów, choć z pewnością zdają sobie sprawę, że to nie jest jedzenie, które pomaga zachować zdrowie. Sami muszą jednak dojrzeć do tego, by przejść od teoretycznej wiedzy do zmiany nawyków żywieniowych. Ocenianie i zawstydzanie nie przyspieszy tego procesu - tak na sprawę patrzy Aleksandra Chołody, terapeutka medycyny integralnej. - Moje doświadczenie z podopiecznymi pokazuje jasno: efekty można uzyskać pracując z tymi, którzy naprawdę tego chcą, bo są już gotowi przyjąć rady specjalisty. Właśnie: rady, nie oceny. Skupiam się na edukacji, na pokazaniu wartości płynących ze zdrowych wyborów, nie na bezpośrednim wytykaniu błędów, wpędzaniu w poczucie winy czy pogłębianiu i tak często już istniejących kompleksów. To osłabia samoocenę i raczej odbiera motywację, niż pobudza do zmiany. Publikowanie zdjęcia zrobionego ukradkiem gdzieś przed fast foodem bez zgody sfotografowanej osoby i sugerowanie, że zachowuje się ona nieracjonalnie, wytykanie mankamentów jej figury (poza tym, że to naruszenie prawa) może wywołać falę hejtu. Trener może wskazać palcem, ale... A co z motywacją? Może jak trener wskaże palcem, co jest ze mną nie tak, łatwiej będzie mi znaleźć siłę do pracy nad sobą? Skupiam się na edukacji, na pokazaniu wartości płynących ze zdrowych wyborów, nie na bezpośrednim wytykaniu błędów, wpędzaniu w poczucie winy czy pogłębianiu i tak często już istniejących kompleksów. To osłabia samoocenę i raczej odbiera motywację, niż pobudza do zmiany. - Trener ma za zadanie wskazać palcem, ale dopiero, gdy zostanie o to poproszony - precyzuje Aleksandra Chołody. - Możemy zastosować albo motywację „od” (metoda kija), albo motywację „do” (to marchewka). Idąc na siłownię, mówimy: „poćwiczę, bo nienawidzę swoich wałeczków” albo: „poćwiczę, bo poczuję się wtedy lepiej”. Zdecydowanie wybieram metodę marchewki: wsłuchiwanie się w swój organizm, nagradzanie, radość z małych kroków, niewielkich, ale sukcesywnych osiągnięć. Choć sami często katujemy się motywacją „od”. To właśnie ma na celu porównywanie się ze szczupłymi, pięknymi, wysportowanymi. Zachęcam jednak do próbowania „marchewki”. Wątpię, by trenerzy personalni uzyskali zamierzony efekt, strasząc podopiecznych, pokazując zdjęcia innych, mówiąc: ćwicz, bo będziesz wyglądała tak, jak ona. Nawet jeśli trener chce zasugerować podopiecznej (a nie przypadkowo spotkanej osobie!) zmianę nawyków żywieniowych, dużo lepiej byłoby, gdyby zrobił to podczas merytorycznej rozmowy, a nie posuwał się do wytykania palcem i hejtu rodem z podstawówki. Czym innym jest publikowanie zdjęć klientów przed i po metamorfozie - za ich zgodą. To rzeczywiście może motywować innych do pracy nad sobą, uzmysłowić tym, którzy dopiero rozpoczynają starania o zdrową sylwetkę, że wszystko jest możliwe. Myślę jednak, że takie nieeleganckie i wątpliwe etycznie zachowania marketingowe jak publikacja ukradkowego zdjęcia i wyśmiewanie osób z problemem zdrowotnym, jakim jest otyłość, wyeliminują sami konsumenci. Nie chciałabym przyjść do trenera, który postąpił w ten sposób. Z tyłu głowy miałabym myśl: mnie też ocenia, może już cyknął mi fotkę. W tej historii martwi jeszcze coś: krytyka popłynęła ze strony trenerki, czyli osoby, której klienci zaufali, do której przyszli po pomoc, wsparcie, która miała ich zmotywować do pracy. - Dla wielu osób już samo zgłoszenie się do specjalisty jest dużym wysiłkiem i przełamaniem swoich ograniczeń. Jeśli już zdecydują się zrobić ten pierwszy krok, a usłyszą krytykę, mogą się szybko wycofać, nie podejmą współpracy, a stres powstały w wyniku takiej konfrontacji prawdopodobnie zaczną... zajadać, co tylko pogłębi ich problemy - ostrzega Magdalena Smoczyńska. - Więcej jeszcze: często nawet jedno spotkanie ze specjalistą skłania klientów do wydawania generalnych sądów. Takie zawiedzione osoby być może już nie odważą się poszukać innego trenera, bo będą przekonane, że spotka je to samo. Główną motywacją specjalistów powinna być edukacja, uświadamianie o korzystnych efektach stosowania zdrowej diety i uprawiania sportu. A wszystkim nam na pewno przyda się więcej empatii i życzliwości na co dzień. A jednak treningi personalne, zwłaszcza, kiedy nie można korzystać z siłowni, są bardzo popularne. - Świetnie, bo trening na własną rękę czasem może przynieść negatywne skutki, nawet kontuzje, a brak spektakularnych efektów przy nieumiejętnym doborze diety, podkopie naszą samoocenę. I cofniemy się do punktu wyjścia - mówi Aleksandra Chołody. Porównywanie leży w naszej naturze Dlaczego, skoro nie lubimy być oceniani, tak łatwo przychodzi nam wszystkim, bez względu na zasięgi w sieci, ocenianie ciał obcych ludzi, zawstydzanie innych z powodu wyglądu? I w końcu - kto, z kim i po co się porównuje? - Porównywanie się z innymi leży w naszej naturze. Możemy albo porównywać się w górę (z osobami, które wydają nam się w jakiejś dziedzinie lepsze od nas), albo w dół (jeśli to my czujemy się od kogoś lepsi). Ten drugi sposób może być zgubny: kiedy oceniamy, że ktoś jest otyły, patrzymy na siebie i myślimy: ze mną nie jest jeszcze tak źle. I nabieramy przekonania, że nic ze swoim zdrowiem robić nie musimy. Chronimy w ten sposób swoje ego, zachowujemy dobre samopoczucie, uspokajamy się, ale nie budujemy żadnej motywacji do pracy nad sobą - mówi Magdalena Smoczyńska. - Kiedy porównujemy się z wysportowaną celebrytką, możemy poczuć siłę do działania, ale równie dobrze frustrację czy rozgoryczenie, bo: mnie się na pewno nie uda być tak perfekcyjną, nie dam rady. Efektem może być zaniżona samoocena. Dlatego lepsze niż porównywanie się z innymi będzie czerpanie inspiracji, np. z profesjonalnego trenera. I to nie z jego wyrzeźbionej sylwetki (nie ma ideałów, a zdjęcie, to zdjęcie, nie człowiek!), a z jego stylu życia, podejścia do diety i aktywności fizycznej. Ślepe zapatrzenie na popularnych w mediach społecznościowych celebrytów może sprawić, że przestaniemy myśleć o realizacji własnych celów, o swoich potrzebach, zaczniemy żyć ich życiem. To już drugi rok odchudzania i walki o swoje zdrowie dla Brianne. Już na początku drogi utrata zbędnych kilogramów otwiera dla niej nowy świat, gdzie może robić rzeczy, których wcześniej nie była w stanie robić sama - na przykład samodzielna podróż z powrotem do Oregonu, aby zobaczyć się z mężem Rickiem i jego córką Cat, pasierbicą Brianne. Brianne nie może się doczekać dnia, kiedy będzie mogła wrócić do domu i zacząć żyć życiem, o jakim zawsze marzyła. Jest zdeterminowana i wie, że musi zgubić kolejne kilogramy, aby zostać zakwalifikowaną do zabiegu usunięcia skóry. Los nie jest jednak łaskawy dla Brianne. Kobieta trafia na izbę przyjęć z ostrym bólem brzucha i krwawieniem, gdzie okazuje się, że straciła dziecko. Jest oszołomiona, ponieważ nie sądziła, że ​​może zajść w ciążę, a utrata dziecka jest czymś, na co nie była przygotowana. Dodatkowo, po operacji usunięcia skóry skrzep krwi spowoduje, żę Brianne wróci do szpitala bezpośrednio po wypisie, a lekarze staną przed trudnym wyzwaniem, jakim jest zapobieganie zatorowości płucnej. Kobieta dostaje też szokującą wiadomość od męża - Rick chce się rozstać! Jak sobie poradzi w takiej sytuacji? Nowe odcinki Historii wielkiej wagi - dalsze losy w piątki o 22:00.

historie wielkiej wagi przed i po